Zapomniałem hasła » Zarejestruj się »
06.02.2010 Kategoria: Psychologia

Zbrodnie Josefa Fritzla analiza faktów

Właśnie skończyłam czytać ksiązkę z tytułu mojego posta i jestem przerażona. Tej tragedii można było uniknąć. Ale nikt nie chciał zareagować.

Jak myślicie. Dlaczego? Dlaczego jesteśmy obojętni na los innych ludzi?

Najlepsza odpowiedź - online   - offline
  • kasia
    3 - 1
    75%
    kasia 08.02.2010
    Książki nie czytałam, natomiast na pytanie mogę odpowiedzieć na podstawie własnych obserwacji. Otóż mam wrażenie, że coś takiego, jak empatia stało się ostatnimi czasy bardzo niemodne. Ludzie myślą tylko o sobie i są zamknięci w swoim własnym świecie. I to w każdej, najprostszej sytuacji, bo brakuje nawet zwykłej życzliwości i kultury wobec osób nam nieznanych: na przystanku, w sklepie, autobusie (bo niby dlaczego mam przepuścić kogoś w kolejce, skoro stałam tu pierwsza, co mnie obchodzi, że komuś się spieszy?). Mam wrażenie, że tworzą się pewne schematy, przekazywane dalej, w tym głównie młodzieży i dzieciom, które przejmują od dorosłych złe zachowania, a nie znając innego "świata" myślą, że tak po prostu musi być. A o tym, ile ludzkich odruchów jest w ludziach można się łatwo przekonać w wakacje, kiedy co krok spotyka się porzucone, głodne i smutne psy. Aż mi się serce kroi, jak to widzę. Jednego takiego psiaka przygarnęłam, ale przecież nie jestem w stanie pomóc wszystkim. Zresztą nie o to chodzi, żeby tworzyć kolejne schronisko, tylko o to, żeby każda żywa istota miała kogoś, kto będzie ją kochał. Nawet kot i pies potrzebują czułości i sympatii. Skoro ludzie nie potrafią okazać uczuć zwierzakowi, to nie potrafią też być dobrzy dla innych ludzi, bo losy obcych obchodzą ich tyle, co zeszłoroczny śnieg. Od razu uprzedzam protesty - jasne, nie można uogólniać, bo nie wszyscy są źli. Ale mam takie przykre wrażenie, że ogólnie jest wśród nas tendencja do znieczulicy. A czasem wystarczy życzyć komuś miłego dnia albo uśmiechnąć się życzliwie i jakoś tak lepiej na duszy się od razu robi. Brakuje zwykłej ludzkiej życzliwości i uśmiechu na twarzy, a zbyt wiele w nas zawiści, zazdrości i pazerności (bo sąsiad ma lepszy samochód). Los innych ludzi obchodzi nas wtedy, gdy powodzi im się lepiej, niż nam...
    Książki nie czytałam, natomiast na pytanie mogę odpowiedzieć na podstawie własnych obserwacji. Otóż mam wrażenie, że coś takiego, jak empatia stało się ostatnimi czasy bardzo niemodne. Ludzie myślą tylko o sobie i są zamknięci w swoim własnym świecie. I to w każdej, najprostszej sytuacji, bo brakuje nawet zwykłej życzliwości i kultury wobec osób nam nieznanych: na przystanku, w sklepie, autobusie (bo niby dlaczego mam przepuścić kogoś w kolejce, skoro stałam tu pierwsza, co mnie obchodzi, że komuś się spieszy?). Mam wrażenie, że tworzą się pewne schematy, przekazywane dalej, w tym głównie młodzieży i dzieciom, które przejmują od dorosłych złe zachowania, a nie znając innego "świata" myślą, że tak po prostu musi być. A o tym, ile ludzkich odruchów jest w ludziach można się łatwo przekonać w wakacje, kiedy co krok spotyka się porzucone, głodne i smutne psy. Aż mi się serce kroi, jak to widzę. Jednego takiego psiaka przygarnęłam, ale przecież nie jestem w stanie pomóc wszystkim. Zresztą nie o to chodzi, żeby tworzyć kolejne schronisko, tylko o to, żeby każda żywa istota miała kogoś, kto będzie ją kochał. Nawet kot i pies potrzebują czułości i sympatii. Skoro ludzie nie potrafią okazać uczuć zwierzakowi, to nie potrafią też być dobrzy dla innych ludzi, bo losy obcych obchodzą ich tyle, co zeszłoroczny śnieg. Od razu uprzedzam protesty - jasne, nie można uogólniać, bo nie wszyscy są źli. Ale mam takie przykre wrażenie, że ogólnie jest wśród nas tendencja do znieczulicy. A czasem wystarczy życzyć komuś miłego dnia albo uśmiechnąć się życzliwie i jakoś tak lepiej na duszy się od razu robi. Brakuje zwykłej ludzkiej życzliwości i uśmiechu na twarzy, a zbyt wiele w nas zawiści, zazdrości i pazerności (bo sąsiad ma lepszy samochód). Los innych ludzi obchodzi nas wtedy, gdy powodzi im się lepiej, niż nam...
Sortuj wg: data / najlepsze odpowiedzi
Pozostałe odpowiedzi
  • gość
    2 - 1
    67%
    gość 06.02.10, 16:14
    jesteś mądra i sympatyczna
  • gość
    1 - 2
    33%
    gość 06.02.10, 19:04
    Nie czytałam wiec może opowiesz co nie co?
  • gość
    3 - 1
    75%
    gość 06.02.10, 19:04
    W każdym razie uważam że zazwyczaj jak coś się dzieje to ludzie są na to obojętni, wolą udawać, że nic nie widzą.
  • timi
    3 - 2
    60%
    timi 08.02.10, 14:34
    Dlaczego jesteśmy obojętni? Bo działa coś takiego, jak ogólna znieczulica społeczna + tysiąc różnych psychologicznych mechanizmów, typu konformizm, teoria dowodu społecznej słuszności itd... Generalnie - nikt nie lubi się wychylać, a jednocześnie - jeśli nikt się nie wychyla i nie reaguje, to czemu MY powinniśmy? Niestety, ale psychika ludzka działa...
  • gość
    1 - 2
    33%
    wiki 08.02.10, 16:47
    Dokładnie ludzie martwią się jedynie o własne sprawy, ignorują to co dzieje się za ścianą. czytałam tą książkę i na mnie również wywarła niesamowicie silne wrażenie. Myślę, ze każdy powinien coś takiego przeczytać, może to ludziom uzmysłowi co przezywa taka ofiara, i że trzeba pomagać tym ludziom, zawsze, bez względu na okoliczności.
  • kasia
    3 - 1
    75%
    najlepsza kasia 08.02.10, 22:54
    Książki nie czytałam, natomiast na pytanie mogę odpowiedzieć na podstawie własnych obserwacji. Otóż mam wrażenie, że coś takiego, jak empatia stało się ostatnimi czasy bardzo niemodne. Ludzie myślą tylko o sobie i są zamknięci w swoim własnym świecie. I to w każdej, najprostszej sytuacji, bo brakuje nawet zwykłej życzliwości i kultury wobec osób nam nieznanych: na przystanku, w sklepie, autobusie (bo niby dlaczego mam przepuścić kogoś w kolejce, skoro stałam tu pierwsza, co mnie obchodzi, że komuś się spieszy?). Mam wrażenie, że tworzą się pewne schematy, przekazywane dalej, w tym głównie młodzieży i dzieciom, które przejmują od dorosłych złe zachowania, a nie znając innego "świata" myślą, że tak po prostu musi być. A o tym, ile ludzkich odruchów jest w ludziach można się łatwo przekonać w wakacje, kiedy co krok spotyka się porzucone, głodne i smutne psy. Aż mi się serce kroi, jak to widzę. Jednego takiego psiaka przygarnęłam, ale przecież nie jestem w stanie pomóc wszystkim. Zresztą nie o to chodzi, żeby tworzyć kolejne schronisko, tylko o to, żeby każda żywa istota miała kogoś, kto będzie ją kochał. Nawet kot i pies potrzebują czułości i sympatii. Skoro ludzie nie potrafią okazać uczuć zwierzakowi, to nie potrafią też być dobrzy dla innych ludzi, bo losy obcych obchodzą ich tyle, co zeszłoroczny śnieg. Od razu uprzedzam protesty - jasne, nie można uogólniać, bo nie wszyscy są źli. Ale mam takie przykre wrażenie, że ogólnie jest wśród nas tendencja do znieczulicy. A czasem wystarczy życzyć komuś miłego dnia albo uśmiechnąć się życzliwie i jakoś tak lepiej na duszy się od razu robi. Brakuje zwykłej ludzkiej życzliwości i uśmiechu na twarzy, a zbyt wiele w nas zawiści, zazdrości i pazerności (bo sąsiad ma lepszy samochód). Los innych ludzi obchodzi nas wtedy, gdy powodzi im się lepiej, niż nam...
    Książki nie czytałam, natomiast na pytanie mogę odpowiedzieć na podstawie własnych obserwacji. Otóż mam wrażenie, że coś takiego, jak empatia stało się ostatnimi czasy bardzo niemodne. Ludzie myślą tylko o sobie i są zamknięci w swoim własnym świecie. I to w każdej, najprostszej sytuacji, bo brakuje nawet zwykłej życzliwości i kultury wobec osób nam nieznanych: na przystanku, w sklepie, autobusie (bo niby dlaczego mam przepuścić kogoś w kolejce, skoro stałam tu pierwsza, co mnie obchodzi, że komuś się spieszy?). Mam wrażenie, że tworzą się pewne schematy, przekazywane dalej, w tym głównie młodzieży i dzieciom, które przejmują od dorosłych złe zachowania, a nie znając innego "świata" myślą, że tak po prostu musi być. A o tym, ile ludzkich odruchów jest w ludziach można się łatwo przekonać w wakacje, kiedy co krok spotyka się porzucone, głodne i smutne psy. Aż mi się serce kroi, jak to widzę. Jednego takiego psiaka przygarnęłam, ale przecież nie jestem w stanie pomóc wszystkim. Zresztą nie o to chodzi, żeby tworzyć kolejne schronisko, tylko o to, żeby każda żywa istota miała kogoś, kto będzie ją kochał. Nawet kot i pies potrzebują czułości i sympatii. Skoro ludzie nie potrafią okazać uczuć zwierzakowi, to nie potrafią też być dobrzy dla innych ludzi, bo losy obcych obchodzą ich tyle, co zeszłoroczny śnieg. Od razu uprzedzam protesty - jasne, nie można uogólniać, bo nie wszyscy są źli. Ale mam takie przykre wrażenie, że ogólnie jest wśród nas tendencja do znieczulicy. A czasem wystarczy życzyć komuś miłego dnia albo uśmiechnąć się życzliwie i jakoś tak lepiej na duszy się od razu robi. Brakuje zwykłej ludzkiej życzliwości i uśmiechu na twarzy, a zbyt wiele w nas zawiści, zazdrości i pazerności (bo sąsiad ma lepszy samochód). Los innych ludzi obchodzi nas wtedy, gdy powodzi im się lepiej, niż nam...
  • gość
    2 - 1
    67%
    amigos 09.02.10, 10:04
    Nie wszyscy jesteśmy źli ale jednak świat (ogólnie) staje się coraz bardziej obojętny. Na innych na zwierzęta na nieszczęście na tragedię. Już nie przeraża kolejne morderstwo. Ot jutro będzie następne.
    Czy jest możliwa zmiana takiego spojrzenia na życie? Na świat?
  • kasia
    1 - 2
    33%
    kasia 09.02.10, 10:54
    Możemy zmieniać siebie i ewentualnie próbować wpływać na najbliższe otoczenie. Nie mamy wpływu na cały świat, nie zmienimy wszystkich w lepszych ludzi. Ale gdyby każdy z nas choć trochę stał się lepszy, to pewnie żyłoby nam się inaczej. Wszystko jest kwestią odpowiednich wyborów w życiu i postępowania według własnych zasad moralnych oraz traktowania innych tak, jak samemu chciałoby się być traktowanym. Ja dzień zaczęłam od miłego uśmiechu dla pani rozdającej Metro. Wam wszystkim również przesyłam miły uśmiech na dzień dobry i życzę miłego dnia :)
  • gość
    2 - 1
    67%
    wiki 09.02.10, 11:21
    Dużo w tym prawdy co piszesz Kasiu. Tylko też jest tak, że wiele osób z nas tak myśli a mało robi. Ale mam taką cichą nadzieję, ze w momentach tak strasznych jak zauważenie tragedii na skale takiej jaka wydarzyła się w Amstetten jednak większość by zareagowała. Tutaj skala zła była tak duża, ze ciężko godzić się i być znieczulonym na takie zbrodnie.
  • kasia
    1 - 2
    33%
    kasia 09.02.10, 11:54
    Właśnie do tego zmierzam, że wiele nas może i chce zmian na lepsze, ale nie wprowadza tego w życie. O dobrych intencjach to jest takie znane przysłowie... Ja też mam nadzieję, że w obliczu wielkiej tragedii większość z nas nie pozostałaby obojętna. Ale właśnie o to chodzi - czy potrzebna jest wielka tragedia, żeby zacząć myśleć? Dlaczego refleksje nachodzą nas po fakcie, kiedy już się stało coś złego? Dlaczego potrafimy w nerwach wykrzyczeć komuś coś, czego potem żałujemy? Nie lepiej najpierw pomyśleć, że sprawimy tym komuś przykrość i potem będziemy żałować?
    A w obliczu zbrodni? Cóż, zastanawiam się ostatnio, co dzieje się w umysłach młodych ludzi, bo jeśli słyszę, że dwoje kolegów zabiło kogoś, bo chcieli zobaczyć, jak umiera człowiek, albo chcieli zrobić taki prezent innemu koledze na urodziny, to aż mi się krew w żyłach mrozi.
  • gość
    2 - 2
    50%
    amigos 10.02.10, 11:52
    Problem w tym że zamiast walczyć z tym u podstaw to pozostajemy przy "resocjalizacji" która w Polsce nie ma żadnego sensu.
  • gość
    2 - 2
    50%
    gość 10.02.10, 23:03
    A ja mysle tez, ze problemem jest gadulstwo , ktore nie jest poparte dzialaniem. Dam przyklad moich rodzicow. Obok ich domu jest sasiad, ktory ma kilka zwierzat, ktore fatalnie traktuje. Zawsze o tym slysze. Opowiesci sa smutne i straszne. Ale moi rodzice, oprocz tego, ze o tym mowia, nigdy nie zrobili nic. Mam do nich o to zal.
  • kasia
    1 - 2
    33%
    kasia 11.02.10, 13:40
    "Krowa, która dużo muczy, mało mleka daje". Coś w tym jest, że wolimy ponarzekać, pogadać, a działać się boimy, bo nie chcemy się wtrącać w cudze sprawy.
Dodaj odpowiedź Pola obowiązkowe są oznaczone *.
Odpowiada: *
avatar gościa

Zaloguj się by
zmienić awatar

*
Obowiązkowe!  Jak dodać filmik z YouTube, Wrzuty?